Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cairuo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cairuo. Pokaż wszystkie posty

lutego 03, 2014

Styczeń, styczeń i po styczniu !

Styczeń, styczeń i po styczniu !
Gdzie się podział styczeń ja się pytam?!

Ten post miał się pokazać w piętek/sobotę, ale mimo wszelkich starań nie udało mi się znaleźć chociaż 30min, żeby wyskrobać cokolwiek ! Taaa... Mój rocznik wszedł w fazę osiemnastek = imprezy, imprezy everywhere ! W ten weekend byłam aż na dwóch, stąd mój poślizg i brak notki w piątek (którą zawsze staram się dodawać...). To tak tytułem wstępu, zapraszam na post :)

Pochwalę się, że trwam w noworocznym postanowieniu ! Bo w styczniu kupiłam tylko 1 lakier (Wibo) ^.^ Tia, kupiłam jeden, ale przybyły 3. Jeden to zakup mamy (Lovely), a drugi (Silcare) - moje zamówienie z początku grudnia. Kolejnym moim postanowieniem było używanie tego co już mam. To też mi całkiem nieźle idzie :>

Z racji, że z samymi styczniowymi zakupami byłoby pusto to pochwalę się jeszcze tymi z grudnia, bo nie było ich jeszcze na blogu :) A przecież święta były ! :D
<doprawdy nie wiem jak ja robiłam te zdjęcia że poucinałam zakrętki -.- >

Świąteczne prezenty:
Sally Hansen Black Out


Lovely 98
Silcare 68
Eveline 406


Cairuo 08

i dwie odżywki z Miss Sporty. Jak ta pierwsza całkiem się sprawdza, tak do drugiej już zdążyłam się zrazić :(

Pochwalę się iż pierwszy raz malowałam komuś paznokcie na imprezę :D Tutaj studniówkowe mani Izy :3 Ja jestem z niego zadowolona i mam nadzieję, że Izie też się podobają :D

O! I skróciłam moje szpony :3
Ale to zobaczycie w następnym poście :3

Buziaki :*

PS Dzisiejszy post jest 100 opublikowanym postem :3 Szczerze mówiąc, na początku blogowania nie myślałam, że wytrwam do takiej liczby :3 Dziękuję Wam wszystkim, że tutaj zaglądacie, czytacie, komentujecie i obserwujecie ! To dzięki Wam dalej tutaj jestem, dalej piszę, rozwijam się. DZIĘKUJĘ <3


stycznia 07, 2014

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue
Zawsze podobały mi się kolory Astorowej kolekcji Fashion Studio, ale jakoś nigdy nie mogłam się zebrać żeby jakiś kupić. I w końcu kupiłam, bo promocja, szczerze mówiąc :) Wahałam się między tym, a granatem. Z pomocą przyszedł brat i wybrał za mnie Dark Water Blue. (kochane 7letnie dziecię, które z jakiegoś powodu lubi ze mną chodzić do drogerii :p albo udaje xd )

Zdjęcia troszkę nieaktualne, bo sprzed świąt. Jeszcze na długich paznokciach. Coś mnie tknęło przed Sylwestrem i skróciłam o połowę :) Nie żałuję - dalej wyglądają dobrze i... odrosną :D


Nazwa: Astor Fashion Studio  243 Dark Water Blue
Dostępność: Rossmann, Super-Pharm, niektóre miejskie drogerie
Cena: 8-9zł

Pojemność: 6ml

Nie chce mi się wierzyć, że były takie długaśne ! :o 
Wykończenie: kremowy

Kolor: piękny, głęboki, taki jakby przybrudzony ciemny turkus. Na zdjęciach wyszedł idealnie ! 
Pędzelek: zwykły, okrągły, prosto ścięty
Konsystencja: odrobinę gęstawa, ale nie sprawia problemów przy aplikacji.
Krycie: 2 warstwy. Pierwsza trochę smuży, ale druga ładnie wyrównuje.
Schnięcie: schnie szybko na cudowny połysk. Pod tym względem mnie zachwycił, bo mimo że był suchy to lśnił się jak świeżo nałożony <3
Trwałość: na drugi dzień minimalnie przetarte końcówki

Zmywanie: łatwo schodzi, ale brudzi skórki.
Inne: zastanawia mnie dlaczego granica zużycia się tak odznacza. Zazwyczaj działo mi się tak ze starymi, dość mocno używanymi lakierami, a tego mam niespełna miesiąc...



Jestem nim zachwycona ! Takiego koloru w moich zbiorach brakowało, jest cudowny ! Dodatkowo ma mega plusa za połysk i schnięcie :) Mam ochotę na więcej lakierów z tej serii :)

Przy kolejnym malowaniu dodałam do niego wielokolorowy topper Cairuo (tak, moja miłość do topperów kwitnie w najlepsze ! ) i , jak się pewnie domyślacie, efekt mega mi się spodobał! Dla tego malucha planuję osobny post, bo mam w głowie mnóstwo pomysłów na połączenia z nim :)


Chyba zacznę robić zdjęcia w salonie w południe, bo światło jest o niebo lepsze niż w moim pokoju. W świetle sztucznym kolor wychodził granatowy, przekłamany ...

Ja jestem nim totalnie zachwycona ! A Wy co o nim myślicie ? :)

Buźka ;*

PS. Zaktualizowałam lakierową zakładkę. Od teraz macie dostęp do pełnej listy moich skarbów, z linkami do poszczególnych postów.. Jeśli macie pytania lub chciałybyście któryś z nich zobaczyć, piszcie w komentarzach pod listą :)

stycznia 04, 2014

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR
(zmieniłam sposób opisywania, bo zdaje mi się, że wcześniej wychodziło to dość chaotycznie)

Ach, jak mi się marzyła ta czerwień ! Niezwykle kusiła na zdjęciach, a na jej widok oczy mi się automatycznie świeciły ! W końcu udało mi się wpaść do gorzowskiej Natury i ją kupić. Po pierwszym malowaniu entuzjazm jakoś opadł i do efektu jaki daje na paznokciach wciąż jakoś nie mogę się przekonać.


Nazwa: Sensique 175 Wild Red Fruits
Dostępność: drogerie Natura
Cena: 5,99zł.
Pojemność: 8ml


Wykończenie: ciężko mi go jednoznacznie określić, coś między frostem, shimmerem, a metalikiem. Momentami nawet jak perła wygląda...
Kolor: tu jest właśnie moje ale... W buteleczce i na innych blogach niesamowicie mi się podoba - piękna połyskliwa czerwień z malinowymi drobinkami. Jednak na moich paznokciach kuje mnie w oczy, bo trochę podkreśla nierówności płytki, niestety.
Pędzelek: dość długi, okrągły, prosto ścięty. Generalnie jest całkiem wygodny, acz ja za takimi wąskimi nie przepadam.
Konsystencja: bardzo przyjemna w aplikacji. Lakier jest dość lejący, ale nie ma tendencji do zalewania skórek
Krycie: 1 warstwa i za to ma mega plusa !
Schnięcie: Błyskawiczne ! 1 warstwa schnie w niecałe 5 min !
Trwałość: wytrzymał 2 dni w stanie idealnym, potem delikatnie, 3 dnia, przetarł się na końcówkach. Na paznokciach u stóp trzyma się rewelacyjnie. Nie poddał się na basenie, gdzie większość lakierów się 'wypłukuje' do połowy płytki.
Zmywanie: mimo shimmerowych drobinek ładnie schodzi. Ma niestety przypadłość większości czerwieni - farbuje skórki.

Ogólnie spisuje się świetnie, ale efekt na paznokciach u dłoni, mimo zachwytów nad kolorem w buteleczce i u innych, średnio przypadł mi do gustu. Natomiast do pedikiuru na pewno często będę po niego sięgała, bo w tym przypadku fajnie się prezentuje i przede wszystkim długo trzyma. Patrząc na to jak się ten spisał pod katem krycia i schnięcia, mam ochotę na inne, tym razem raczej kremowe lakiery tej firmy :)

Na zdjęciach jakoś lepiej wygląda...

Jako że Wild Red Fruits średnio widzi mi się solo postanowiłam go urozmaicić czarnym topperem Cairuo z chińczyka. Jestem zachwycona tymi topperami, mają wyle cudownych połączeń kolorystycznych, że chętnie zgarnęłabym je wszystkie !

Przyjaciółka stwierdziła, że ta buteleczka przypomina OPI... :)

Nazwa: Cairuo 15
Dostępność: chińskie markety
Cena: 4zł (!)
Pojemność: 18 ml (!)

Pędzelek: płaski, kwadratowy
Zawartość: duże heksy i drobne piegi, wszystko czarne <3
Konsystencja: dość gęsta, drobin nie trzeba łowić, ale sama aplikacja sprawia trochę kłopotu, bo brokat rozkłada się nierównomiernie, co widać na niżej załączonych obrazkach.
Schnięcie: tutaj się niestety nie wypowiem, bo jak zobaczyłam, że podeschnął na pół mat pociągnęłam go Turbo Dry
Zmywanie: metodą foliową. Nie wiem czy samodzielnie zejdzie, ale za większość topperów się tak zabieram, żeby oszczędzić sobie nerwów.
Inne: śmierdziuch z niego okropny !


Piękny jest ! Jak go zobaczyłam, wiedziałam, że musi być mój ! Miłość do czerni robi swoje :D Poza tym będzie pasował właściwie do każdego lakieru. Już widzę go w połączeniu z fioletem *.*

Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na amen :)

A Wam jak się to widzi ? ;)

Buziole :*

grudnia 06, 2013

Różowo mi z Cairuo i gradientem

Różowo mi z Cairuo i gradientem
Nie wiem co się ze mną stało, że kupiłam różowy topper. I nałożyłam go na różowy gradient... Nie przepadam za tym kolorem, ale czasem mam takie 'trzaski' że po niego sięgam ;)



Ten topper kupiłam za jednym zamachem razem z wielokolorowym kolegą w chińskim markecie, za jakieś 3 zł od sztuki. Tylko popatrzcie jakie słodkie mają zakrętki ! Tak stały na tej półce, patrzyły się z tymi słodkimi minkami i piszczały "weź mnie! weź mnie !" - no i wzięłam :D I póki co wypróbowałam ten jaśniejszy, bo dalej nie mam pomysłu z jaką bazą użyć tego drugiego...



Za śmieszne 3 zł mamy 8 ml pięknego toppera składającego się z białych i bladoróżowych heksów, kropeczek i nitek zatopionych w bezbarwnej bazie. Wyposażony jest w wygodny, kwadratowy, spłaszczony pędzelek przymocowany do ślicznej uśmiechniętej główki. Taka zakrętka jest troszkę nieporęczna, ale jakoś daje rade :) Nie powiem Wam ile zajmuje mu wysychanie, bo automatycznie pokryłam go Turbo Dry. Konsystencję ma gęstawą, przez co trza łowić drobiny, jeśli chcemy nałożyć więcej niż ja mam. Jedyna rzecz, która mi w nim tak naprawdę przeszkadza to zapach - prawdziwy z niego śmierdziuch ! No ale tak mi się podoba, że jestem w stanie to przeboleć. Tym bardziej, że zmywa się znacznie lepiej niż inne toppery, bo pozbywając się tego mani nie musiałam ubiegać się do folii :)

Do gradientu użyłam Essence 111 English Rose i Eveline miniMAX 828 :)


Co Wy na to ? ;)

Buziaki, SkyBlueVelvet :**

Ps. Pewnie zauważyłyście zimową aranżację bloga. Tło pochodzi z posta Just Stay Classy :)
Copyright © 2016 nailsADHD , Blogger