Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bordo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bordo. Pokaż wszystkie posty

września 14, 2015

♥ Rimmel Berries and Cream ♥

♥ Rimmel Berries and Cream ♥
Wiecie albo nie, ale jestem zakochana w nowej serii 60 Seconds Rmmela ♥ I chyba nie skłamię mówiąc, że to wszystko za sprawą piękności, którą chcę Wam pokazać w tym poście.
You may know, or not, but I'm so so in love with Rimmel's new 60 Seconds series ♥ And I won't lie if I told ya that it is all because of the beauty I wanna show You in this post.


Nazwa/Full name: Rimmel 60 Seconds 340 Berries And Cream
Dostępność/Availability: Rossmann, Drogeria Natura, Super-Pharm
Cena/Price: ok. 11 zł
Pojemność/Capacity: 8 ml


Wykończenie: kremowe, o wysokim połysku
Kolor: piękny odcień bordo, niezwykle intensywny i soczysty ♥
Pędzelek: jeden z moich ulubionych - szeroki, płaski, zaokrąglony
Konsystencja: bardzo przyjemna w aplikacji, lakier nie jest gęsty, nie tworzy prześwitów
Krycie: 1-2 warstwy
Schnięcie: szybkie, nie potrzebował top coatu
Trwałość: 2 dni, ale warto wspomnieć, że takie kolory długo nie bawią się na moich paznokciach
Zmywanie: ogólnie nie sprawia problemów, ale lubi czasem zabarwić skórki


Finish: creme, with super shine
Color: beautiful shade of dark red, so intense and juicy
Brush: one of my favourite - flat, wide and rounded
Consistency: really nice in applying - it is not dense and doesn't smudge
Opacity: 1-2 coats
Drying: fest, doesn't need top coat
Lasting: 2 days, but my nails aren't really into such shades
Removing: doesn't make huge problems, but sometimes stain cuticles



Jestem totalnie zachwycona! Mam wrażenie, że Rimmel poprawił ich formułę, bo są o niebo przyjemniejsze w aplikacji od poprzedniego wydania :) Albo to kwestia malowania na Hardzie Semilaca... Śledźcie bloga uważnie, niedługo pokażę Wam inne piękności z tej serii :) Co myślicie o Berries And Cream? :)
I'm totally enchanted! I have a feeling that Rimmel improved the formula of these polishes, because they're more convienient in use that previous version :) Or it's just painting on Semilac Hard... Follow my blog carefuly cause I am gong to show you more of these beauties :) What do You think about Berries And Cream? ;)

maja 18, 2014

Vamp style gradient

Vamp style gradient
To mani powstało w efekcie tuningu mojej ukochanej Celebrity Bash Rimmela. Trochę ją ponosiłam, końcówki się pościerały. A że nie miałam najmniejszej ochoty jej zmywać złapałam za gąbkę i czarny lakier i oto efekty, które część z Was mogła już widzieć na moim Instagramie (link na lewym pasku bocznym, klik w ikonę ! ;D )

<przepraszam za końcówki, zdjęcia robione były na 2 albo 3 dzień noszenia ;) >





Bałam się, że zdjęcia nie wyjdą i nie będzie widać przejścia. Bo na wyświetlaczu aparatu nie wyglądało to wesoło. Bałam się, że nic z tych zdjęć nie będzie... Ale nie potrzebnie. Na komputerze wyglądały o niebo lepiej niż na cyfrówce. Zrobiłam jeszcze kilka podejść. Trochę światła, trochę autokorekty Photoshopa i wydobyłam z tego mani to co najlepsze. Bynajmniej tak mi się wydaje ;) Mam rację ? :D

marca 19, 2014

Skórzany (?) Claire's

Skórzany (?) Claire's
Tego gagatka mam już jakieś pół roku, często do niego wracałam, ale nigdy jakoś nie mogłam się zebrać, żeby go obfocić :) Aż w końcu się w weekend zebrałam i nadrobiłam zaległości ;)



Nazwa: Claire's Leather (?) W internetach ani na buteleczce nie mogę doszukać jakiegokolwiek oznaczenia
Dostępność: sklepy Claire's
Pojemność:
Cena: ok. 13 zł. Ja na wyprzedarzy capnęłam go za 4zł :)


Wykończenie: leather - skórzane ? Hmmm... Mi to średnio skórę przypomina. Jak dla mnie to bardziej w stronę piasku :)
Kolor: bordo
Pędzelek: prosty, płaski i dosyć szeroki
Konsystencja: nie jest lejąca, ale też nie za gęsta. Taka ot w sam raz.
Krycie: Już 1 warstwa wygląda przyzwoicie, jednak dwie dają wyrazisty kolor i ładną teksturkę
Schnięcie: na "gołym" paznokciu - ekspresowe. Dlatego właśnie jest jednym z moich tzw awaryjnych lakierów :)
Trwałość: tu nie powala... Nosiłam go całą sobotę i niestety końcówki nie wytrzymały starcia ze sprzątaniem :(
Zmywanie: bezproblemowe♥




Co o nim myślicie ? Jak mówiłam - sięgam po niego w awaryjnych sytuacjach, kiedy nie mogę/nie chcę czekać, aż lakier w końcu wyschnie. Bardzo go lubię, mimo słabej trwałości :)

grudnia 08, 2013

Miłość ma Celebrity Bash przyozdobiona puszkiem Wibo

Miłość ma Celebrity Bash przyozdobiona puszkiem Wibo
Od dłuższego czasu lakiery Rimmela z serii Salon PRO to było moje chciejstwo, które nareszcie spełniłam podczas pamiętnej Rossmannowej przeceny -40%. Długo się zastanawiałam nad wyborem koloru i w końcu padło na klasyczne bordo/czerwień i to był strzał w 10 ! Malowałam nim paznokcie już ze 3 razy i za każdym jestem nim tak samo, a może jeszcze bardziej, oczarowana. Jest idealny !!


Malowanie paznokci tym lakierem to istna przyjemność! Ma szeroki, płaski, zaokrąglony pędzelek, czyli taki jaki Aga lubi najbardziej. Krycie... Jeśli ktoś nie jest zbytnio wymagający to jedna warstwa mu powinna wystarczyć, ja jednak dla podkreślenia koloru i pełnego krycia (przy jednej warstwie mam delikatne prześwity) daję drugą warstwę. Całkiem szybko schnie i pozostawia ładny połysk. Niby się błyszczy, mieni i w ogóle, ale na pierwszych zdjęciach tego w ogóle nie widać (smuteczek :( ). A! Jeśli chodzi o sam kolor... Celebrity Bash to ogólnie rzecz biorąc bordo, ale w zależności od światła staje się intensywną czerwienią albo... Brązem ! Tak, brązem. Tak bynajmniej wyglądał w basenowym świetle :) Jak kiedyś nie lubiłam takich kolorów, to teraz jestem w nich kompletnie zakochana ! Kolejny + tego lakieru ? Trwałość ! 4 dni bez odprysków, ani startych końcówek. Wytrzymał nawet 2h na basenie, gdzie zazwyczaj większość lakierów mi się odmaczała i schodziła całymi płatami.  


W tym roku św. Mikołaj sprawił mi prezent w postaci kolejnego piasku Wibo (do pełnej kolekcji brokatowych brakuje mi już tylko nr2 ! <3) i puszku/zamszu/pyłku Wibo Wild Thing Go Wild w pięknym bordowo-buraczkowym kolorze, który od razu widziałam w połączeniu z Celebrity Bash i z efektu jestem mega zadowolona ! W sumie tego mani nie nosiłam, aż tak długo (tak to jest jak się wraca z zakupów z nowym topperem i chce się go od razu wypróbować ! :D ) bo niecałe dwa dni. Jednak w tym czasie nic się z nim nie stało. Bałam się trochę, że zniszczy się się podczas prysznica, mycia głowy czy kremowania rąk, jednak nic z tych rzeczy! Cały czas miał przyjemną, jak ja to mówię, pusiastą fakturkę. Pod światło delikatnie się mienił, cudo ! Bałam się trochę o aplikację, że narobię bałaganu, a na paznokciach nie wyjdzie tak jak powinno. Jednak 'nic bardziej mylnego' :D Wysypałam odrobinę na karteczkę i paznokieć z mokrym lakierem po prostu wsadziłam w pyłek. Opukałam, podmuchałam, żeby usunąć nadmiar i voila! Gotowe, cała filozofia :D





Co Wy na to? :)

Buzia, SkyBlueVelvet :*

października 19, 2013

Miss Sporty Lasting Colour 400 - recenzja

Miss Sporty Lasting Colour 400 - recenzja
Chyba zaczynam lubić takie kolorki na paznokciach :)

Dzisiejszym bohaterem jest piękna głęboka czerwień, wpadająca już właściwie w bordo (czego za bardzo na zdjęciach niestety nie widać...) . Kolor dość problematyczny do uchwycenia, tym bardziej w sztucznym świetle :) Bardzo dobrze mi się go nosiło. A na dłuższych pazurkach wyglądał wprost obłędnie, nie mogłam oderwać od niego wzroku, naprawdę :) 



Jeśli chodzi o rzeczy takie jak konsystencja, pędzelek czy schnięcie - jest bardzo podobny do kolegi o nr. 515. Typowy szybkoschnący dwuwarstwowiec z bardzo wygodnym pędzelkiem. Ale! 400 jest trwalszy. Miałam go na pazurkach tylko jeden dzień (bo musiałam wyrównywać, bo sie paskudy połamały -.- ) i w ogóle nie ucierpiał. 515 po niecałym dniu w szkole miał pościerane końcówki. Tym udało mi się kilka razy zarysować notatki z 'ukochanej' biologii, a i tak nie odbiło się to na stanie lakieru. 

Z jakiegoś powodu baaardzo podobają mi się moje paznokcie u kciuków :D


Podsumowując: jestem zakochana wręcz w tej czerwieni!! Razem z glassfleckowym fioletem z Silcare ( którym już niebawem) i czarnym piaskiem Wibo (notka poprzednia) wpisuje się na listę faworytów na połowinki (btw, jeszcze miesiąc !! <3 )


Kończac tego posta - taka mała refleksja... Zauważyłam, że przez szkołę nie mam aż tyle czasu na blogowanie. Obiecywałam zdobienia, ale po prostu nie bardzo mam kiedy je zrobić i wgl. Chciałabym też dodawać posty częściej niż raz w tygodniu, ale jak już mówiłam - nie ma kiedy ! Ale obiecuję poprawę - jak tylko uzbieram swatchy i jak uda mi się ogarnąć wszystkie pomysły na zdobienia (a chodzi za mną już ze 2 tyg piękne ombre) to na 100% się z Wami tym podzielę i postaram się częściej tu zaglądać :)


Do następnego, SkyBlueVelvet :*

września 29, 2013

(Nie)zawodna czerwień, czyli jak zawiodłam się na Rimmel 60Seconds 315

(Nie)zawodna czerwień, czyli jak zawiodłam się na Rimmel 60Seconds 315
Tak bardzo cieszyłam się jak w Super-Pharmie dorwałam kolejną buteleczkę tego lakieru (kolejną? 1 rozwaliłam na chodniku, ciapa...). Rimmel 315 Ready Aim Paint to przepiękna, klasyczna, kremowa czerwień. Robiłam podejście do niego ze dwa, może 3 razy. Pięknie się błyszczy, szybko schnie, ale... No właśnie, to ALE.  Jeden z pierwszych razów jak go nosiłam miałam nałożoną jedną warstwę - udało mi się tak pomalować że końcówek widać nie było. Malowałam pod wieczór, a następnego dnia rano po przepięknym błysku nic nie zostało, zrobił się taki ni jaki. Przy kolejnym podejściu dałam 2 warstwy i dopiero wtedy lśnił przez cały dzień. No i co z tego, skoro po niecałym dniu w szkole miałam pościerane końcówki? Obyło się bez odprysków, ale białe końcówki były. Kolejny minus - barwi skórki przy zmywaniu. Po zmyciu 315 miałam perfidnie różowe skórki, aż raziło... 

To jest jedyne dobre zdjęcie, które udało mi się zrobić w sztucznym świetle. Na naturalne było ciut za późno :)



Nosiłam go ze 3 dni temu i te pościerane końcówy postanowiłam przykryć przy pomocy gąbeczki bordem od Miss Sporty. Szczerze mówiąc, efekt baaardzo przypadł mi do gustu :)





Podsumowując: Ready Aim Paint to naprawdę piękny kolor, ale trwałością to on nie grzeszy... Cóż, następnym razem - porządny top coat !!


Zapraszam na Facebookowe SkyBlueVelvet Nails oraz do obserwowania - klik obok :)

Buźka , SkyBlueVelvet :**

września 10, 2013

Eveline miniMAX 688 - recenzja

Eveline miniMAX 688 - recenzja
Ten lakier zdecydowanie podbił moje serducho !!! Dlaczego? Już mówię. Po pierwsze - kolor. Poszłam z przyjaciółką po rozpoczęciu roku do drogerii. Ona z konkretnym zamiarem kupienia kolczyków, ja - popatrzeć. No, i wypatrzyłam krwistoczerwonego miniMAXa Eveline 688. Mimo, iż nie lubię czerwieni na paznokciach, to ten nosiło mi się nadzwyczaj dobrze ! Kolor pasuje do wszystkiego, klasyczne bordo o jakby odrobinę żelkowym wykończeniu. Właśnie przez to musiałam nałożyć 3 warstwy. Może właśnie przez to 5h po malowaniu nie znacznie odbiła się na nim pościel, ale nie było to aż tak bardzo widoczne. Kolejny powód do kochania tego lakieru to trwałość. Nosiłam go prawie 3 dni i nie stało się z nim właściwie nic! Ok, zadarł mi się na jednym paznokciu, ale to przez mega długie siedzenie w wannie. W trakcie noszenia, aż do tej przesadnie długiej kąpieli, końcówki nawet lekko się nie starły. Mimo, że przypadkowo porysowałam nimi zeszyty podczas pisania. Do tego malucha NA PEWNO wrócę, i to nie raz :) A teraz zdjęcia :






Tradycyjnie zapraszam na  Facebooka SkyBlueVelvet Nails :)

Do następnego, SkyBlueVelvet ! :*

sierpnia 16, 2013

20. 31 Days Nail Art Challenge - Dzień 10 - Gradient Nails

20. 31 Days Nail Art Challenge - Dzień 10 -  Gradient Nails
Hej, część i czołem ! :D

Dzisiaj kończymy pierwszą dziesiątkę challengu ! Nie powiem - całkiem mnie to wciągnęło :D Co chwilę słyszę "Chce ci się ?" albo "Na co ci to ?". 31 Days Nail Art Challenge robię dlatego, że zawsze mi się to podobało, zawsze z ciekawością oglądałam to na innych blogach i przede wszystkim - jest to coś co wymaga systematyczności i ciągłego zaangażowania, choćby i przez miesiąc. Chcę przez to nabrać wprawy i nauczyć się cierpliwości i dokładności, choćby przy malowaniu paznokci, której (jak tak patrzę po zdjęciach) wciąż mi brakuje. Ot, taki mój mały cel do osiągnięcia. Koniec challengu jest przewidywany gdzieś na 6 września, także wtedy zobaczymy jak to wyjdzie ;)

Ok, przechodząc do tematu ... Dzisiaj dzień gradientu. Gradient, czy inaczej ombre, to nic innego jak przejście z jednego kolor w drugi. Dzisiejszy jest już wcześniej sprawdzonym połączeniem, które gościło kilka razy na moich paznokciach :) W planach był jeszcze niebieski, ale miałam ochotę na cieplejsze połączenie kolorystyczne ;) I w ten sposób powstało to :

(ale mam krzywego małego placa :o )




A tych lakierów użyłam ;)


Jak widać na wyżej załączonych zdjęciach, każdy paznokieć to inny kolor. Są też wersje bardziej subtelne, takie jak np. ta czy ta. Ślicznie wygląda ombre na jednym paznokciu, tak jak powiedzmy tutaj czy tutaj, ale moje gąbeczki się na mnie obraziły i w ogólne nic nam nie wychodziło, pomimo moich mega chęci. No cóż - dodam to do listy wzorów do powtórzenia po challengu :) 

Więc tak. Gradient podobny do mojego można zrobić na dwa sposoby. Jeśli robimy tak radykalne przejście jak moje, no to siłą rzeczy jesteśmy zmuszone użyć 5 różnych lakierów. Natomiast pozostając w jednym kolorze chcemy robić jedynie przejście na inny odcień nie kolor, mamy dwa wyjścia. Albo dobieramy 5 różnych lakierów, co jest czasochłonne jak i odrobinę kosztowne (no chyba że ktoś ma w swoim posiadaniu wszystkie odcienie np. różu), albo działamy tylko 2 lakierami. Krok po kroku:

1. Wybieramy dowolny, najlepiej w miarę ciemny kolor, bierzemy do tego biały lakier, folię lub papier (najlepsza będzie folia aluminiowa albo koszulka na dokumenty) i jakiś patyczek. 

2. Malujemy kolorem bazowym po jednym paznokciu z brzegu - kciuk albo najmniejszy. 

3. Następnie wykładamy trochę koloru na folię i dodajemy do niego odrobinę białego. Całość mieszamy patyczkiem, aż powstanie jednolity kolor, ton jaśniejszy od bazowego. Tą mieszankę, którymś pędzelkiem (ja zazwyczaj wybieram ten od kolorowego lakieru) nakładamy na paznokcia sąsiadującego z tym pomalowanym na kolor bazowy.

4. Czynność z kroku 3 powtarzamy na kolejnych paznokciach, dodając za każdym razem więcej białego koloru.

5. Po wszystkim nie zapomnij umyć pędzelka, którym pracowałaś :)

I to wszystko ! Fakt, ciągłe mieszanie lakierów, może być nudne, ale efekty są naprawdę warte zachodu :)

Na dzisiaj to tyle ! Ale się rozpisałam :o 


Do jutra , SkyBlueVelvet :*
Copyright © 2016 nailsADHD , Blogger