Jeszcze raz bardzo, bardzo, baaardzo dziękuję za przemiłe życzenia pod ostatnim postem ♥
Dzisiaj krótko o mani, które nosiłam w piątek. Było mega proste, ale dość efektowne i zebrało kilka komplementów. Coś czuję, że matowa biel to będzie mój hit na lato!
Wiecie co? Czuję, że w te wakacje nie rozstanę się z matowym topem ♥
Całość była robiona pod sukienkę i wydaje mi się, że w miarę ze sobą współgrały :)
Jak tam, macie już świadectwa ? Ja swoje niestety tak. Nie jest tak dobrze jak chciałam, ale cóż... taki mamy klimat. No ale nie o tym dzisiaj...
Na pierwszy dzień wakacji mam dla Was neon distressed nails, które nosiłam niecały tydzień temu, na poprawę humoru ;) To jest pierwszy raz jak noszę takie maziaje na paznokciach, wcześniej próbowałam na próbniku, ale na paznokciach koniec końców nigdy nie lądowało :P
Niestety aparat zjadł nieco neon i róze :( Dlatego od razu przepraszam za różnice w tonacji zdjęć, photoshop mocno interweniował w kwestii jasności i kontrastu. W trakcie zrobiły się te niebieskie paskudy. Ale za to paznokcie wyglądają tak jak wyglądać powinny :D Well... Moja ściana jest beżowa, ale skoro Photoshop twierdzi inaczej - spoko !
Jest naprawdę banalne do zrobienia. Cała filozofia polega na tym, że ciapiemy po paznokciu pędzelkiem od lakieru, wcześniej porządnie ocierając go z emalii. Pomysł wzięłam od niesamowicie zdolnej Chalkboard Nails, o z tego filmu. Świetnie pokazuje co i jak :)
Z początku plany obejmowały również czarny lakier na wierzch, ale koniec końców z niego zrezygnowałam. Chyba dobrze, co? :)
Użyłam:
- baza Miss Sporty Nail Expert Whitener
- biały Golden Rose Care+Strong 104
- żółty neon Lemax
- pomarańczowy neon Safari
- różowy neon Cairuo czaszka
- fuksjowy neon Claires Hokus Pokus
- matowy top Wibo Celebrity Nails
Coś czuję, że tego lata distressed będzie częstym gościem na moich paznokciach :P
Jak wam się podobają moje maziaje ? Próbowałyście już tej metody ? Jeśli tak, to koniecznie podlinkujcie :D
Tak! Mam zapłon :D Ale to dlatego bo 1) trochę mnie tu nie było 2) tego malucha kupiłam dopiero na początku kwietnia. Uwielbiam końcówki serii, bo za tego koleżkę zapłaciłam niecałe 4 zł ♥
Nazwa: Wibo WOW Sand Effect 1
Dostępność: Rossman / wycofane!
Cena: ok 7zł, na wyprzedarzy niecałe 4zł / wycofane!
Pojemność: 8,5 ml
Cieszę się, że wpadł w moje łapki. Mimo pewnych zastrzeżeń - strasznie mi się podoba ! ♥ Jestem zakochana w piaskowym wykończeniu, które u matowych piasków Wibo jest niezwykle wyraźne. Kolor? MEGA! Ciemny granat, który może i sprawia, że moje dłonie wyglądają blado, but who cares ? :D
W aplikacji jest bajecznie przyjemny ♥ Pędzelek jest cienki i w tym przypadku mi to nie przeszkadza. Konsystencja może i jest gęstawa, ale to piasek więc nie narzekam, one tak mają. Do pełnego krycia i wyraźnej, pełnej tekstury potrzebuje standardowych 2 warstw, które schną całkiem szybko <nałożone na 'gołą' płytkę>
Czy tylko mi się wydaje, że idealnie pasuje do mojego case'a ? :D
Wszystko ładnie pięknie... Ale co czego są te moje zastrzeżenia?... Trwałości ! Choćbym nie wiadomo jak się starała to i tak po 1 dniu mam starte końcówki. Smuteczek :(
Kolor może i ciężki, niewiosenny, ale wiecie, że to są 'moje' kolorki :3
Ten o tutaj to mój jedyny matowy piaskowy kolega. Cała reszta to brokaty <3 Zdjęcia zalegają mi na dysku już prawie miesiąc i dopiero się zebrałam, żeby skrobnąć o nim kilka słów, chociaż i tak pewnie widziałyście go na innych blogach...
Na niektórych zdjęciach wyszedł nieco szarawo jednak w rzeczywistości jest beżowobrązowy. Wygląda troszkę jak taki prawdziwy piach albo błotko, ale prezentuje się naprawdę fajnie i bardzo przyjemnie się go nosi. Maluje też. Pędzelek ma wąski, okrągły prosty, czyli taki jak w piaskach lubię najbardziej :) Konsystencję ma raczej gęstawą, ale nie przeszkadza to w aplikacji. Generalnie to już pierwsza warstwa ładnie kryje, ale dla głębszego efektu piasku ja daję dwie. Z resztą przy jednej moje długaśne (jak na mnie) końcówki prześwitują... Schnie ekspresowo. Ze zmywaniem nie ma tragedii, trzeba troszku mocniej przycisnąć wacik i gotowe ! Bez bazy (i topu oczywiście) trzyma się 2-3 dni bez jakoś tragicznie przetartych końcówek, odpryski się nie zdarzyły :)
My z Mamą baardzo go lubimy i już czaimy się na kolejny egzemplarz, bo ten już jest na wykończeniu :)
Miało być testowanie nowego lakieru od Lovely, skończyło się na galaxy. Tak bardzo miałam ochotę coś wypędzlować, że oj oj oj. Przejrzałam internety, koputerowe zbiory i padło na galaktyki :) Tak, wiem, nie jest to moja najmocniejsza strona, ale zawsze coś :)
Szczerze mówiąc - zaczynając malować nie myślałam, że mi to wyjdzie... W pewnym momencie odrobinę zwątpiłam, ale ostatecznie jestem całkiem zadowolona z efektu. Coś czuję ze chyba polubię galaxy :) Kilka fotek :
Do wykonania użyłam :
- Miss Sporty Lasting Colour 080 (czarny)
- Sally Hansen 640 Plum Luck
- Quiz Safari 03 Orange
- Delia Coral Prosilk 179
- MIYO Nailed It! 19 Bubble Gum, 14 Lemon
- Golden Rose Paris 130
- Lovely Classic Nail Polish 301
- FM Group Dark Jade
- Maybeline Colorama 654
- Rimmel 315 Ready Aim Paint
- Revlon Galaxy
Galaktyki naciapałam twardym pędzelkiem do farb, takim zwykłym :) Najpierw białym, a na to kolorem. Tak jak jest to opisane w moim poprzednim tutorialu do Galaxy, z 31 Days Nail Art Challenge ;) KLIK
Na koniec wszystko pokryłam dodatkowo topem matującym, bo byłam bardzo ciekawa jak te maziaje będą wyglądały na matte :)
Dzisiaj megałatwy tutorial do wzoru zainspirowanego zdobieniem The Nailasaurus. Wygląda to świetnie w niemal każdej kombinacji kolorystycznej . Początkowo chciałam użyć róży i fioletów, ale i tak ostatecznie padło na mój ukochany niebieski. Z efektu jestem jak najbardziej zadowolona. Szczególnie z lewej ręki (a jakże by inaczej), wyszła zaskakująco równa jak na pierwszy raz :)
Oto czego użyłam:
Lakiery:
- MIYO Nailed It! 27 Baby Blue (podkład) i 25 Magic
- Maybeline Colorama 654
- Miss Sporty Clubbing Color 048
- Vipera Bambini 44
- Virtual Magic Nails Matte Top Coat
+ cienki pędzelek (mój - uzyskany ze starego eyelinera :D )
Jedyne co trza tutaj zrobić to cienkim pędzelkiem wyciągnąć od podstawy paznokcia do połowy jego długości linie. Każdym kolorem po 3-4 paski. Ruchy powinny być szybkie i zdecydowane, więc dla większej pewności i kontroli nad pędzelkiem, trzymamy obie ręce na blacie. Tutaj serio nie ma co się rozpisywać... :)
Niestety nie mam zdjęć z procesu powstawania, bo nie myślałam, że wyjdzie mi to za pierwszym razem ;)
Dziś dzień 6, który jest przeznaczony kolorowi fioletowemu ! W tym poście znowu wracam do starych kumpli, więc przedstawiam Wam Avon Matte !
To był mój pierwszy matowy lakier i szczerze mówiąc - od razu się polubiliśmy. Ciemny kolor w połączeniu z matowym wykończeniem dają piękny efekt. Oczywiście czas mu nie służy, bo zrobił się gęsty, ale to norma. Matte, dzięki ekspresowemu schnięciu i 1 warstwowym kryciu, był niejednokrotnie takim kołem ratunkowym, na 5 min przed wyjściem z domu. Jedynym jego minusem jest fakt, iż ściera się na końcówkach już 1 dnia. Ja i tak go zawsze strasznie lubiłam i nawet teraz gdy jest gęsty i smuży, wracam do niego z sentymentem :)
Dzisiaj znowu mało zdjęć, przepraszam, ale jakoś mi one ostatnio nie wychodzą :(
Klikamu o TU i lajkujemy Facebookowego fanpejdża by być na bieżąco :)
Wróciłam i nie zamierzam już uciekać :D Wróciłam z nowymi pomysłami, nowymi zdjęciami i nowym zapałem do działania :D Fakt faktem, iż moje pazurki i skórki ucierpiały podczas wyjazdu, ale już są jako tako ogarnięte... Mam dla Was kolejny wzorek, niestety nie mam zdjęć krok po kroku, ale jest tak łatwy, że chyba damy radę samą opisówką :D
Użyte zostały następujące lakiery:
- baza - Astor Quick'n GO! 324
- kropki - Miss Sporty Clubbing Colours 031
- top coat Virtual Magic Nails matujący (opcjonalnie)
+ coś do kropkowania
Wybieracie sobie jakie chcecie kolory, ja akurat miałam ochotę na coś stonowanego po dwóch tygodniach noszenia na zmianę fioletowego i miętowego :)
Krok 1.
Malujemy pazurki kolorem bazowym.
Krok 2.
Na boku paznokcia robimy 2-3 duże kropki.
Krok 3.
Pomiędzy dużymi robimy kilka mniejszych ciapek.
Krok 4.
Luki pomiędzy elementami z 2 i 3 kroku wypełniamy tycimi kropeczkami
Krok 5.
Całość utrwalamy . Ja swoje potraktowałam preparatem matującym, bo denerwowało mnie frostowe wykończenie lakieru.
I to wszystko :D
Szykuję dla Was większy projekt, ale szczegóły innym razem :D