Chlip chlip :( Po pół roku byłam zmuszona pożegnać się z moimi mega długimi paznokciami. Wyjazd = paznokcie do poziomu 0. Taka już chyba tradycja ...
Nawet takie ogryzki muszę mieć pomalowane, bo inaczej szlak jasny mnie trafia. Nie umiem funkcjonować z czystymi, no nie umiem :3 Stwierdziłam, iż moje pobojowiska będą w miarę wyglądały ze srebrnym holo Eveline. I to był strzał w dziesiątkę ! Jakoś wcześniej nie mogłam się zabrać za ten lakier i żałuję. Już teraz wiem o co tyle halo z holosiami :3
Nazwa: Eveline miniMAX 406
Dostępność: większe Rossmanny, osiedlowe drogerie
Cena: ok. 5zł
Pojemność: 5 ml
Kolor: srebrny, który adekwatnie do wykończenia mieni się na wszelkie możliwe kolory *.*
Pędzelek: standardowy - wąski, okrągły
Konsystencja: ni lejąca, ni gęsta - idealna!
Krycie: przy pierwszym podejściu (jeszcze na długich paznokciach) dawałam 3 warstwy i dalej były prześwity, więc dałam sobie spokój. Tym razem nałożyłam uprzednio 1 warstwę zbliżonego kremowego lakieru (GD 87) i na to dwie warstwy holosia i jest git !
Schnięcie: ciężko mi powiedzieć, bo malowałam z godzinkę przed spaniem i dla świetego spokoju nałożyłam od razu Turbo Dry.
Trwałość: tutaj nic tym razem Wam nie powiem, bo nie nakładałam go solo tylko na inny :) + zrobiłam z nim nie do końca udane ombre Wibo 169 :3
Siedzę i się przyglądam... Jest hipnotyzujacy ! Zapewniam Was, że zdjęcia nie oddają jego uroku w 100 %. Nawet na takich okruszkach mi się niezwykle podoba !
Jak Wam się widzi ten holoś ?