stycznia 07, 2014

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue
Zawsze podobały mi się kolory Astorowej kolekcji Fashion Studio, ale jakoś nigdy nie mogłam się zebrać żeby jakiś kupić. I w końcu kupiłam, bo promocja, szczerze mówiąc :) Wahałam się między tym, a granatem. Z pomocą przyszedł brat i wybrał za mnie Dark Water Blue. (kochane 7letnie dziecię, które z jakiegoś powodu lubi ze mną chodzić do drogerii :p albo udaje xd )

Zdjęcia troszkę nieaktualne, bo sprzed świąt. Jeszcze na długich paznokciach. Coś mnie tknęło przed Sylwestrem i skróciłam o połowę :) Nie żałuję - dalej wyglądają dobrze i... odrosną :D


Nazwa: Astor Fashion Studio  243 Dark Water Blue
Dostępność: Rossmann, Super-Pharm, niektóre miejskie drogerie
Cena: 8-9zł

Pojemność: 6ml

Nie chce mi się wierzyć, że były takie długaśne ! :o 
Wykończenie: kremowy

Kolor: piękny, głęboki, taki jakby przybrudzony ciemny turkus. Na zdjęciach wyszedł idealnie ! 
Pędzelek: zwykły, okrągły, prosto ścięty
Konsystencja: odrobinę gęstawa, ale nie sprawia problemów przy aplikacji.
Krycie: 2 warstwy. Pierwsza trochę smuży, ale druga ładnie wyrównuje.
Schnięcie: schnie szybko na cudowny połysk. Pod tym względem mnie zachwycił, bo mimo że był suchy to lśnił się jak świeżo nałożony <3
Trwałość: na drugi dzień minimalnie przetarte końcówki

Zmywanie: łatwo schodzi, ale brudzi skórki.
Inne: zastanawia mnie dlaczego granica zużycia się tak odznacza. Zazwyczaj działo mi się tak ze starymi, dość mocno używanymi lakierami, a tego mam niespełna miesiąc...



Jestem nim zachwycona ! Takiego koloru w moich zbiorach brakowało, jest cudowny ! Dodatkowo ma mega plusa za połysk i schnięcie :) Mam ochotę na więcej lakierów z tej serii :)

Przy kolejnym malowaniu dodałam do niego wielokolorowy topper Cairuo (tak, moja miłość do topperów kwitnie w najlepsze ! ) i , jak się pewnie domyślacie, efekt mega mi się spodobał! Dla tego malucha planuję osobny post, bo mam w głowie mnóstwo pomysłów na połączenia z nim :)


Chyba zacznę robić zdjęcia w salonie w południe, bo światło jest o niebo lepsze niż w moim pokoju. W świetle sztucznym kolor wychodził granatowy, przekłamany ...

Ja jestem nim totalnie zachwycona ! A Wy co o nim myślicie ? :)

Buźka ;*

PS. Zaktualizowałam lakierową zakładkę. Od teraz macie dostęp do pełnej listy moich skarbów, z linkami do poszczególnych postów.. Jeśli macie pytania lub chciałybyście któryś z nich zobaczyć, piszcie w komentarzach pod listą :)

stycznia 04, 2014

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR
(zmieniłam sposób opisywania, bo zdaje mi się, że wcześniej wychodziło to dość chaotycznie)

Ach, jak mi się marzyła ta czerwień ! Niezwykle kusiła na zdjęciach, a na jej widok oczy mi się automatycznie świeciły ! W końcu udało mi się wpaść do gorzowskiej Natury i ją kupić. Po pierwszym malowaniu entuzjazm jakoś opadł i do efektu jaki daje na paznokciach wciąż jakoś nie mogę się przekonać.


Nazwa: Sensique 175 Wild Red Fruits
Dostępność: drogerie Natura
Cena: 5,99zł.
Pojemność: 8ml


Wykończenie: ciężko mi go jednoznacznie określić, coś między frostem, shimmerem, a metalikiem. Momentami nawet jak perła wygląda...
Kolor: tu jest właśnie moje ale... W buteleczce i na innych blogach niesamowicie mi się podoba - piękna połyskliwa czerwień z malinowymi drobinkami. Jednak na moich paznokciach kuje mnie w oczy, bo trochę podkreśla nierówności płytki, niestety.
Pędzelek: dość długi, okrągły, prosto ścięty. Generalnie jest całkiem wygodny, acz ja za takimi wąskimi nie przepadam.
Konsystencja: bardzo przyjemna w aplikacji. Lakier jest dość lejący, ale nie ma tendencji do zalewania skórek
Krycie: 1 warstwa i za to ma mega plusa !
Schnięcie: Błyskawiczne ! 1 warstwa schnie w niecałe 5 min !
Trwałość: wytrzymał 2 dni w stanie idealnym, potem delikatnie, 3 dnia, przetarł się na końcówkach. Na paznokciach u stóp trzyma się rewelacyjnie. Nie poddał się na basenie, gdzie większość lakierów się 'wypłukuje' do połowy płytki.
Zmywanie: mimo shimmerowych drobinek ładnie schodzi. Ma niestety przypadłość większości czerwieni - farbuje skórki.

Ogólnie spisuje się świetnie, ale efekt na paznokciach u dłoni, mimo zachwytów nad kolorem w buteleczce i u innych, średnio przypadł mi do gustu. Natomiast do pedikiuru na pewno często będę po niego sięgała, bo w tym przypadku fajnie się prezentuje i przede wszystkim długo trzyma. Patrząc na to jak się ten spisał pod katem krycia i schnięcia, mam ochotę na inne, tym razem raczej kremowe lakiery tej firmy :)

Na zdjęciach jakoś lepiej wygląda...

Jako że Wild Red Fruits średnio widzi mi się solo postanowiłam go urozmaicić czarnym topperem Cairuo z chińczyka. Jestem zachwycona tymi topperami, mają wyle cudownych połączeń kolorystycznych, że chętnie zgarnęłabym je wszystkie !

Przyjaciółka stwierdziła, że ta buteleczka przypomina OPI... :)

Nazwa: Cairuo 15
Dostępność: chińskie markety
Cena: 4zł (!)
Pojemność: 18 ml (!)

Pędzelek: płaski, kwadratowy
Zawartość: duże heksy i drobne piegi, wszystko czarne <3
Konsystencja: dość gęsta, drobin nie trzeba łowić, ale sama aplikacja sprawia trochę kłopotu, bo brokat rozkłada się nierównomiernie, co widać na niżej załączonych obrazkach.
Schnięcie: tutaj się niestety nie wypowiem, bo jak zobaczyłam, że podeschnął na pół mat pociągnęłam go Turbo Dry
Zmywanie: metodą foliową. Nie wiem czy samodzielnie zejdzie, ale za większość topperów się tak zabieram, żeby oszczędzić sobie nerwów.
Inne: śmierdziuch z niego okropny !


Piękny jest ! Jak go zobaczyłam, wiedziałam, że musi być mój ! Miłość do czerni robi swoje :D Poza tym będzie pasował właściwie do każdego lakieru. Już widzę go w połączeniu z fioletem *.*

Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na amen :)

A Wam jak się to widzi ? ;)

Buziole :*

stycznia 02, 2014

Moja odżywkowa miłość - mineralny utwardzacz Avonu

Moja odżywkowa miłość - mineralny utwardzacz Avonu
Ta odżywka to mój długo szukany ideał, zaraz po Lovely Nail Growth. Stosuje ją już ponad miesiąc, a efekty są niesamowite ! 


Ogólnie rzecz biorąc, większość kosmetyków Avon straszy ceną i myślę, że gdybym nie trafiła na przecenę to bym się na nią nie zdecydowała. Ale, że była za 9.99zł zamiast 25 i szukałam czegoś co utwardzi moje całkiem długie pazurki, postanowiłam spróbować. Po pierwszych kilku razach, zraziłam się, bo nie widziałam efektu, ale po tygodniowej przerwie postanowiłam dać jej drugą szansę. Stosuję ją jako bazę pod lakier od miesiąca i stwierdzam, iż spisała się na 6+ ! Paznokcie mam długie, grubsze, mocniejsze. Doprawdy nie pamiętam kiedy ostatni raz złamałam paznokcia. Dobra raz - ale to dlatego, że zaliczyłam glebę w przedpokoju zakładając buty i walnęłam paznokciem w szafkę, ale ubytek był na szczęście niewielki. Mam wrażenie, że przedłuża trwałość lakieru, za co dodatkowy + :D

Z czystym serduszkiem mogę ją polecić wszystkim, które szukają dobrego utwardzacza. Wiadomo, że nie wszystkim sprawdzi się tak samo, ale myślę, że warto spróbować :P  

Buźka :*

grudnia 31, 2013

2014, please be good to me... 2013 rok w zdjęciach i nie tylko :)

2014, please be good to me... 2013 rok w zdjęciach i nie tylko :)
Dzisiaj przychodzę do Was z moim podsumowaniem na szczęście kończącego się już 2013 roku :) 



Przede wszystkim - 28 czerwca postanowiłam w końcu po długich namysłach założyć tego oto bloga. Szczerze mówiąc nie myślałam, że tak mi się to spodoba ! I już w tym miejscu chciałam Wam podziękować. Za to że jesteście, że obserwujecie, komentujecie, odwiedzacie! Możecie wierzyć lub nie, ale każdy komentarz, każdy nowy like na Facebooku, każdy nowy obserwator sprawia mi ogromną radość i daje świadomość, że to co robię komuś się podoba, ma jakikolwiek sens i bardzo motywuje do dalszego blogowania - DZIĘKUJĘ !

Poza blogowaniem, rok 2013 był całkiem...ciekawym rokiem :) Były wzloty, upadki, ale dałam radę. Szkoła - czas wyboru rozszerzeń i tutaj totalna pomyłka z wyborem m.in. biologii (szkoda słów -.-). W tym roku też udało mi się wybrać na pierwszy koncert, taki z prawdziwego zdarzenia - cudowni Editors w MTP <3 No i też niesamowite, całkowicie nieprzemyślane spontaniczne wakacje - sporo się działo, bo z wyjazdu w Bieszczady wyszła podróż przez całe południe Polski z drogą powrotną przez Węgry :D Właśnie na tym wyjeździe udało mi się rozpracować większość funkcji tatowej lustrzanki, którą, nieskromnie mówiąc, udało mi się pstryknąć kilka naprawdę fajnych zdjęć (poniżej kilka z nich). Będąc przy aparatach - w pełni doceniłam możliwości mojego ukochanego Canona, bo to właśnie nim robię wszystkie zdjęcia na bloga (tatowy sprzęt jest w tym przypadku dość toporny), uwielbiam go :D

Pieskowa Skała

Pieskowa Skała

W drodze na Tarnice

Solina
Nie wiem co jeszcze takiego było w 2013r takiego ważnego, ale myślę że to co ważniejszcze i fajniejsze wymieniłam.... Tym samym nie zaostaje mi nic innego jak pokazać Wam moje sylwestrowe mani i...

Tak, skróciłam je o połowę :P

... życzyć Wam w nadchodzącym 2014 roku wszystkiego dobrego, spełnienia marzeń, zdrowia, pomyślności, udanej zabawy Sylwestrowej (jeśli się na takową wybieracie). Dodatkowo wszystkim blogerkom życzę dalszego zapału do pracy, litrów lakierów, wspaniałych zdjęć i kolejnych obserwatorów ! Niech ten 2014 rok będzie jeszcze lepszy niż ten 2013 ! :*

Ja mykam szykować się do dzisiejszego wieczoru :D

Buziole ! :*

grudnia 27, 2013

To Buy Or not To Buy ?...

To Buy Or not To Buy ?...
Święta, święta i po świętach... Żyjecie ? :D

W tym roku byłam grzeczna i św.Mikołaj przyniósł mi dwa cudowne Essie pod choinkę <3 Niby sama je wybierałam i dobrze wiedziałam, że znajdę je pod choinką, ale wyobraźcie sobie moją radość jak w końcu wpadły w moje łapki ! Oczywiście, chwilę po odpakowaniu świąteczne (nieudane) mani poszło w niepamięć, a pierwszy Essiak poszedł w ruch. Od Wigilii siedzę i się nim zachwycam *.*


Ta piękność to To Buy Or Not To Buy z wiosennej kolekcji Navigate Her z 2012r. Piękna lila wypełniona błękitno-fioletowym shimmerem, który na paznokciu jest minimalnie widoczny. Kolor idealnie wpasowuje się w moją pastelową manię. Właśnie takie jasne kolorki najlepiej mi się ostatnio nosi :) Aplikacja jest cudowna! Pędzelek taki jak lubię - szerszy, płaski, delikatnie zaokrąglony. Konsystencja jest lejąca, ale nie brudzi skórek (ale malowałam w powietrzu dosłownie i gdzieś tam musiałam ciapnąć ) . Do całkowitego krycia potrzebowałam 3 cienkich warstw. Byłam na to przygotowana, bo moje końcówki mają tendencję do odbijania się nawet przy ciemnych lakierach,a sam TBONTB jest jasnym kolorem - więc wybaczam. Schnie ekspresowo na delikatny połysk. Mam go na pazurkach 3 dni (wprawdzie pokryty jest najzwyklejszym bezbarwnym dla utrwalenia zdobienia) i nie stało się z nim kompletnie nic. Basen też mu nie zaszkodził :)



W tym roku św. Mikołaj (czyt. mama i brat xd) spełnił wszystkie moje lakierowo-paznokciowe zachcianki, bo zostawił mi również mega farbki akrylowe i palucha do ćwiczeń! Na paluchu robiłam próbne zdobienie, właśnie na TBONTB i tak mi się spodobało, że zrobiłam je na sobie. Te z Was, które obesrwują mój profil na Facebooku (link na pasku bocznym, zapraszam ;) ) już je widziały, ale dla reszty wrzucę jeszcze raz tutaj ;) Nie myślałam, że tymi farbkami tak fajnie się maluje ! 100 razy wygodniej niż lakierami <3

Śmieszny jest ten paluch :D
Ale przyda się, bo na innych niż swoich paznokciach
kompletnie nie daję sb rady xd
W realu jakoś lepiej to wygląda...

Ale żółta ręka mi wyszła :o


Podsumowując: To buy Or Not To Buy niesamowicie mi się podoba ! Marzył mi się taki delikatny fiolet, a ten jest idealny ! A na pytanie To Buy Or Not To Buy odpowiadam zdecydowanie BUY! tym bardziej, że na ekobieca.pl lakiery Essie można kupić w cenie od 9,99zł ! Stąd właśnie pochodzą moje TBONTB i Navigate Her, i wiem, że na tych dwóch się nie skończy, bo już ostrzę ząbki na All Tied Up i Bikini So Teeny :)

A Was czym obdarował św. Mikołaj ? :D
Buźka :*

grudnia 24, 2013

Święta, święty czas tuz tuż... :D

Święta, święty czas tuz tuż... :D
Dzisiaj króciutko. Miałam wstawić zdjęcia świątecznych zdobień, ale żadne zdjęcie nie nadaje się do pokazania :( W każdym bądź razie ...

Życzę Wam wszystkiego co najlepsze, zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń, góry prezentów pod choinką, smacznego karpia i miłej atmosfery przy wigilijnym stole ! :**

Ja mykam pomagać i się ogarnąć, a na ten czas zostawiam Wa, kochane, z moją ulubioną świąteczną nutą 
LET IT SNOW (Editors)  (chciałam dać ładnie filmik ale jest jakiś bunt i pokazuje że filmu w YT nie ma. A jest ! ) i zdjęciem mojej pięknej choinki :)


Tak więc jeszcze raz - WESOŁYCH ŚWIAT!

Buziaki ;*

grudnia 18, 2013

Ukochany Miyo Baby Blue w trochę kosmicznym wydaniu

Ukochany Miyo Baby Blue w trochę kosmicznym wydaniu
Tak właściwie to nie nosiłam nigdy tego lakieru solo. Zawsze był bazą pod zdobienia i za każdym razem jak na niego spoglądam mam nowe pomysły na mani. Tym razem było tak samo... Zerknęłam na niego i stwierdziłam, że fajnie byłoby spróbować pastelowego galaxy. I w ten sposób powstało coś takiego:

Ups, włosy też załapały się na zdjęcie ;p

Takie galaxy nigdy mi nie wyszło <3 Mani zebrał sporo komplementów (nawet mój ulubiony ratownik na pływalni [i były nauczyciel pływania] je pochwalił ;p ), a ja sama jestem z niego niesamowicie zadowolona !

Pozostałe mani na tej bazie to kwiatuszki i ostatnie zimowe mani , które możecie znaleźć również w zakładce Zdobienia :)

Teraz kilka słów o samym Baby Blue. Jest wyjątkowo łatwy do uchwycenia na zdjęciach, w realu ma właściwie taki sam kolor jak na zdjęciach. Piękny, delikatny błękit, który w zależności od światła jest troszkę bardziej intensywny lub pastelowy. Bardzo przyjemnie się nim operuje. Ma idealną konsystencję i standardowy pędzelek. Kryje dwoma warstwami, które wysychają dość szybko na bardzo ładny połysk. Na trwałość też nie narzekam, ale zauważyłam, że ostatnio różne lakiery coraz dłużej trzymają się na moich paznokciach :o Ten po 3 dniach minimalnie starł się z końcówek :)

Nie wiem czy Wy ze swoimi Miyo Nailed It! też macie takie problemy z odkręceniem ? Z tej serii mam 9 lakierów i większość bez trzymania w gorącej wodzie w ogóle nie chce się odkręcić. Nie są pozalewane ani nic. Nawet jak były świeżo wyczyszczone też nie chciały puścić...

Trochę [czyt. dużo] zdjęć lakieru solo ( robione przed zimowym mani) i z galaxy :)









Noszę to mani 3 dzień i mam delikatnie przetarte końcówki. Na piętek, na szkolne kolędowanie chcę zmalować coś świątecznego i naprawdę szkoda będzie mi to zmyć... :D

Mam nadzieję, że nie zamęczyłam Was zdjęciami :)

Buźka, SkyBlueVelvet :*
Copyright © 2016 nailsADHD , Blogger