stycznia 16, 2014

Czekoladowy Lovely 365

Czekoladowy Lovely 365
Ten kolor to jeden z moich lakierowych must have (chyba zrobię posta o moich lakierowych must have :p co Wy na to? :) ). Nie maluję nim może za często, ale w pudełku obecny być musi! Mam go od wakacji i już kilka razy przymierzałam się do tej recenzji, ale ciągle zdjęcia były nie takie jak ja sobie bym tego życzyła.


Nazwa: Lovely Classic Nail Polish 365
Dostępność: Rossmann
Cena: ok. 6zł
Pojemność: 8ml


Wykończenie: kremowe
Kolor: ciemny, ciepły czekoladowy brąz. Ja osobiście takie kolory uwielbiam, a i wydaje mi się, że moje pazurki (szczególnie w tej długości hihi) wyglądają elegancko ;) Kolor w zależnosci od światła, jest raz ciemniejszy, raz jaśniejszy . Przepięknie komponuje się z flejkami My Secret, ale to w osobnej notce o topperze :p
Pędzelek: dość szeroki, płaski, ale prosto ścięty. Mi odpowiada, z racji tego że jest płaski ^.^ Nabiera odpowiednią ilość emalii, wygodnie się nim pracuje.
Konsystencja: ni rzadka, ni gęsta - w sam raz. Nie zalewa skórek.
Krycie: 2 średnie warstwy kryją idealnie.
Schnięcie: średnie. Miałam już przeboje, że kładłam się spać gdy był (niby) suchy, ale rano budziłam się z pięknymi paskami pościeli, więc tym razem sięgnęłam po MS Turbo Dry i sprawa załatwiona ;)
Trwałość: samodzielnie pamiętam, że maks 2 dni i końcówki były białe. A z Turbo Dry - zobaczę i dam Wam znać ;)



Podoba Wam się ? ;) Mi bardzo ! W sumie nic dziwnego, bo ja strasznie lubię ciemne kolory :D

Buziaki :*

stycznia 14, 2014

Ulubiony, wysłużony, najlepszy brokat jaki miałam - Revlon Galaxy

Ulubiony, wysłużony, najlepszy brokat jaki miałam - Revlon Galaxy
Myślę, że już sam tytuł posta mówi sporo. Revlon Galaxy to mój ulubiony topper ze wszystkich jakie mam, a będzie około 12 :P Jest dosłownie idealny ! Postanowiłam w końcu napisać o nim kilka słów, bo kilka razy już przewijał się przy zdobieniach na tym blogu :)


Z racji tego, że mój egzemplarz liczy sobie ze 2 lata, nie ma na nim już kompletnie żadnych nadruków. Część ogólnych info brałam z internetów ;)


Nazwa: Revlon Galaxy
Dostępność: ja mój nabyłam w Pepco,
Cena: mnie kosztował 10zł
Pojemność: ok 15ml



Pędzelek: standardowy i o dziwo mi nie przeszkadza. W sumie u topperów takie wolę, bo lepiej się nakłada drobinki. przy całej reszcie pozostaję wierna łopatkom, języczkom - jak zwał tak zwał xD
Zawartość: piegi, które mienią się na wiele kolorów m.in niebiesko i zielono; średnie, srebrne heksy zatopione w bezbarwnej bazie. Pięknie wygląda na matowo, wtedy wszystkie drobinki są idealnie widoczne <3
Konsystencja: mimo, że mam go już ze 2 lata, trzyma się nieźle. Dalej przelewa się w buteleczce, nie zrobiła się z niego brokatowa breja i nakłada się go wygodnie i precyzyjnie.
Schnięcie: całkiem szybkie. Jednak nie ma idealnego połysku na sucho więc pokrywam go topem.
Zmywanie: pa ra ra ra ra ra ram !!!! NIEUPIERDLIWE ! Kocham go za to jeszcze bardziej! Zmywam go normalnie, wacikiem. Troszeczkę dłużej trzymam wacik niż na zwykłym lakierze i gotowe. Metoda foliowa całkowicie zbędna.


Jak już wspominałam - wykorzystywałam go przy nie jednym zdobieniu. Już sama jego nazwa sugeruje, że jest idealny do galaxy, ale pojawił się też przy okazji ombre :)

Hue hue kwadratowe paznokcie tak bardzo mikroskopijne :o















Linki do wszystkich powyższych zdobień znajdziecie w zakładce ZDOBIENIA :)

Co myślicie o tym topperze ? Ja osobiście go ubóstwiam ! :D

Buziakii :*

stycznia 12, 2014

Łapacze snów + tutorial

Łapacze snów + tutorial
Długo, oj, dłuugo chodziło za mną to zdobienie i nie skromnie powiem to co mi wyszło, niesamowicie mi się podoba ! Jak nigdy :D Przeglądałam sporo zdjęć w internetach, ale w końcu postanowiłam zgapić tylko zarys łapacz, a z resztą improwizować :)


Do wykonania użyłam:
- baza - Silcare The Garden Of Colour 68
- saran wrap - Eveline miniMAX 828, notka o saran wrap KLIK
- topper - bezimienny holobrokat Claire's
- koraliki - Lovely Gloss Like Gel 128, Eveline miniMAX 828 , Delia Coral Prosilk 179
- biała i czarna farba akrylowa
- cienki pędzelek i szpilka


Krok 1. Malujemy paznokcia kolorem bazowym.
Krok 2. Cienkim pędzelkiem malujemy dwie półkoliste linie, jedna pod drugą.
Krok 3. Linie łaczymy kreseczkami
Krok 4. Od dolnego półkola malujemy 3 pionowe linie
Krok 5. Gdzie nie gdzie na łapaczu malujemy szpilką kolorowe koraliki. Malujemy je też na jednej z pionowych kresek.
Krok 6. Cienkim pędzelkiem białą i czarną farbką robimy piórka. Ja najpierw zrobiłam zarys samym białym, a potem poprawiłam to pędzelkiem umoczonym jednocześnie w czarnej i białej farbie.
Krok 7. Utrwalamy i gotowe :)



Co Wy na to ? Lubicie takie motywy ? Mi coraz bardziej się podobają i planuję coś podobnego na Navigate Her :)

Buźka ;)

stycznia 10, 2014

Przekonuję się do zieleni z Essie Navigate Her

Przekonuję się do zieleni z Essie Navigate Her
Średnio przepadam za jasną zielenią na paznokciach, sama nie bardzo wiem czemu. Ale jak tak patrzę na Navigate Her to coraz bardziej się do niej przekonuję :)

Tego Essiaka razem z To Buy Or Not To Buy znalazłam pod choinką. Mam ostatnio jakiś pociąg do pasteli i innych delikatnych odcieni, dlatego wybrałam te dwa kolorki. Nie powiem - przy Navigate Her byłam skuszona zdjęciami m.in. u Justynu i My Roses Nails :D


Nazwa: Essie Navigate Her
Dostępność: Super-Pharm, Douglas, drogerie internetowe
Cena: od 35zł, w internecie ok 10-12zł
Pojemność: 13.5 ml

Wykończenie: kremowe
Kolor: delikatna, groszkowa, a właściwie bardziej pistacjowa zieleń. Kolor typowo wiosenny, ale ja tak bardzo nie lubię zimy! Szczególnie, gdy wygląda jak jesień -.-
Pędzelek: dość szeroki, płaski i zaokrąglony - dla mnie idealny !
Konsystencja: w sam raz. Nie za rzadka, nie za gęsta. Nie zalewa skórek i idealnie się nią operuje.
Krycie: 2 cienkie warstwy. 1 nieco smuży, druga ładnie wszystko wyrównuje.
Schnięcie: szybkie. Na prawdę, czas schnięcia to to za co kocham moje obydwa Essiaki <3
Trwałość: również bardzo dobra, po 3 dniach noszenia miałam nieznacznie przetarte końcówki
Zmywanie: bezproblemowe
Inne: mam wrażenie, że podkreśla strukturę paznokcia, bo bez topu widoczne były pionowe paski



Ogólnie rzecz biorąc jak nie szaleję za zielonymi lakierami, tak Navigate Her bardzo przyjemnie mi się nosiło. Czuję jednak, że będzie kolejnym lakierem, którego nie bd nosić solo, bo aż prosi się o jakieś zdobienie lub topper, tak samo jak kolega To Buy Or Not To Buy albo MIYO Baby Blue :) Tym razem pomysł na zdobienie się ulotnił, ale sięgnęłam po topper, który widziałyście już zapewne w ostatnim poście z Dark Water Blue. Niestety zdjęć nie posiadam (dunno why -.-), ale obiecuję to nadrobić pisząc osobny post o tym topperze :)

Jak Wam się widzi Navigate Her ? ;)

Buzioki :*

stycznia 07, 2014

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue

Astor Fashion Studio 243 Dark Water Blue
Zawsze podobały mi się kolory Astorowej kolekcji Fashion Studio, ale jakoś nigdy nie mogłam się zebrać żeby jakiś kupić. I w końcu kupiłam, bo promocja, szczerze mówiąc :) Wahałam się między tym, a granatem. Z pomocą przyszedł brat i wybrał za mnie Dark Water Blue. (kochane 7letnie dziecię, które z jakiegoś powodu lubi ze mną chodzić do drogerii :p albo udaje xd )

Zdjęcia troszkę nieaktualne, bo sprzed świąt. Jeszcze na długich paznokciach. Coś mnie tknęło przed Sylwestrem i skróciłam o połowę :) Nie żałuję - dalej wyglądają dobrze i... odrosną :D


Nazwa: Astor Fashion Studio  243 Dark Water Blue
Dostępność: Rossmann, Super-Pharm, niektóre miejskie drogerie
Cena: 8-9zł

Pojemność: 6ml

Nie chce mi się wierzyć, że były takie długaśne ! :o 
Wykończenie: kremowy

Kolor: piękny, głęboki, taki jakby przybrudzony ciemny turkus. Na zdjęciach wyszedł idealnie ! 
Pędzelek: zwykły, okrągły, prosto ścięty
Konsystencja: odrobinę gęstawa, ale nie sprawia problemów przy aplikacji.
Krycie: 2 warstwy. Pierwsza trochę smuży, ale druga ładnie wyrównuje.
Schnięcie: schnie szybko na cudowny połysk. Pod tym względem mnie zachwycił, bo mimo że był suchy to lśnił się jak świeżo nałożony <3
Trwałość: na drugi dzień minimalnie przetarte końcówki

Zmywanie: łatwo schodzi, ale brudzi skórki.
Inne: zastanawia mnie dlaczego granica zużycia się tak odznacza. Zazwyczaj działo mi się tak ze starymi, dość mocno używanymi lakierami, a tego mam niespełna miesiąc...



Jestem nim zachwycona ! Takiego koloru w moich zbiorach brakowało, jest cudowny ! Dodatkowo ma mega plusa za połysk i schnięcie :) Mam ochotę na więcej lakierów z tej serii :)

Przy kolejnym malowaniu dodałam do niego wielokolorowy topper Cairuo (tak, moja miłość do topperów kwitnie w najlepsze ! ) i , jak się pewnie domyślacie, efekt mega mi się spodobał! Dla tego malucha planuję osobny post, bo mam w głowie mnóstwo pomysłów na połączenia z nim :)


Chyba zacznę robić zdjęcia w salonie w południe, bo światło jest o niebo lepsze niż w moim pokoju. W świetle sztucznym kolor wychodził granatowy, przekłamany ...

Ja jestem nim totalnie zachwycona ! A Wy co o nim myślicie ? :)

Buźka ;*

PS. Zaktualizowałam lakierową zakładkę. Od teraz macie dostęp do pełnej listy moich skarbów, z linkami do poszczególnych postów.. Jeśli macie pytania lub chciałybyście któryś z nich zobaczyć, piszcie w komentarzach pod listą :)

stycznia 04, 2014

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR

Sensique 175 Wild Red Friuts + czarny brokat CR
(zmieniłam sposób opisywania, bo zdaje mi się, że wcześniej wychodziło to dość chaotycznie)

Ach, jak mi się marzyła ta czerwień ! Niezwykle kusiła na zdjęciach, a na jej widok oczy mi się automatycznie świeciły ! W końcu udało mi się wpaść do gorzowskiej Natury i ją kupić. Po pierwszym malowaniu entuzjazm jakoś opadł i do efektu jaki daje na paznokciach wciąż jakoś nie mogę się przekonać.


Nazwa: Sensique 175 Wild Red Fruits
Dostępność: drogerie Natura
Cena: 5,99zł.
Pojemność: 8ml


Wykończenie: ciężko mi go jednoznacznie określić, coś między frostem, shimmerem, a metalikiem. Momentami nawet jak perła wygląda...
Kolor: tu jest właśnie moje ale... W buteleczce i na innych blogach niesamowicie mi się podoba - piękna połyskliwa czerwień z malinowymi drobinkami. Jednak na moich paznokciach kuje mnie w oczy, bo trochę podkreśla nierówności płytki, niestety.
Pędzelek: dość długi, okrągły, prosto ścięty. Generalnie jest całkiem wygodny, acz ja za takimi wąskimi nie przepadam.
Konsystencja: bardzo przyjemna w aplikacji. Lakier jest dość lejący, ale nie ma tendencji do zalewania skórek
Krycie: 1 warstwa i za to ma mega plusa !
Schnięcie: Błyskawiczne ! 1 warstwa schnie w niecałe 5 min !
Trwałość: wytrzymał 2 dni w stanie idealnym, potem delikatnie, 3 dnia, przetarł się na końcówkach. Na paznokciach u stóp trzyma się rewelacyjnie. Nie poddał się na basenie, gdzie większość lakierów się 'wypłukuje' do połowy płytki.
Zmywanie: mimo shimmerowych drobinek ładnie schodzi. Ma niestety przypadłość większości czerwieni - farbuje skórki.

Ogólnie spisuje się świetnie, ale efekt na paznokciach u dłoni, mimo zachwytów nad kolorem w buteleczce i u innych, średnio przypadł mi do gustu. Natomiast do pedikiuru na pewno często będę po niego sięgała, bo w tym przypadku fajnie się prezentuje i przede wszystkim długo trzyma. Patrząc na to jak się ten spisał pod katem krycia i schnięcia, mam ochotę na inne, tym razem raczej kremowe lakiery tej firmy :)

Na zdjęciach jakoś lepiej wygląda...

Jako że Wild Red Fruits średnio widzi mi się solo postanowiłam go urozmaicić czarnym topperem Cairuo z chińczyka. Jestem zachwycona tymi topperami, mają wyle cudownych połączeń kolorystycznych, że chętnie zgarnęłabym je wszystkie !

Przyjaciółka stwierdziła, że ta buteleczka przypomina OPI... :)

Nazwa: Cairuo 15
Dostępność: chińskie markety
Cena: 4zł (!)
Pojemność: 18 ml (!)

Pędzelek: płaski, kwadratowy
Zawartość: duże heksy i drobne piegi, wszystko czarne <3
Konsystencja: dość gęsta, drobin nie trzeba łowić, ale sama aplikacja sprawia trochę kłopotu, bo brokat rozkłada się nierównomiernie, co widać na niżej załączonych obrazkach.
Schnięcie: tutaj się niestety nie wypowiem, bo jak zobaczyłam, że podeschnął na pół mat pociągnęłam go Turbo Dry
Zmywanie: metodą foliową. Nie wiem czy samodzielnie zejdzie, ale za większość topperów się tak zabieram, żeby oszczędzić sobie nerwów.
Inne: śmierdziuch z niego okropny !


Piękny jest ! Jak go zobaczyłam, wiedziałam, że musi być mój ! Miłość do czerni robi swoje :D Poza tym będzie pasował właściwie do każdego lakieru. Już widzę go w połączeniu z fioletem *.*

Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, że nie zanudziłam Was na amen :)

A Wam jak się to widzi ? ;)

Buziole :*

stycznia 02, 2014

Moja odżywkowa miłość - mineralny utwardzacz Avonu

Moja odżywkowa miłość - mineralny utwardzacz Avonu
Ta odżywka to mój długo szukany ideał, zaraz po Lovely Nail Growth. Stosuje ją już ponad miesiąc, a efekty są niesamowite ! 


Ogólnie rzecz biorąc, większość kosmetyków Avon straszy ceną i myślę, że gdybym nie trafiła na przecenę to bym się na nią nie zdecydowała. Ale, że była za 9.99zł zamiast 25 i szukałam czegoś co utwardzi moje całkiem długie pazurki, postanowiłam spróbować. Po pierwszych kilku razach, zraziłam się, bo nie widziałam efektu, ale po tygodniowej przerwie postanowiłam dać jej drugą szansę. Stosuję ją jako bazę pod lakier od miesiąca i stwierdzam, iż spisała się na 6+ ! Paznokcie mam długie, grubsze, mocniejsze. Doprawdy nie pamiętam kiedy ostatni raz złamałam paznokcia. Dobra raz - ale to dlatego, że zaliczyłam glebę w przedpokoju zakładając buty i walnęłam paznokciem w szafkę, ale ubytek był na szczęście niewielki. Mam wrażenie, że przedłuża trwałość lakieru, za co dodatkowy + :D

Z czystym serduszkiem mogę ją polecić wszystkim, które szukają dobrego utwardzacza. Wiadomo, że nie wszystkim sprawdzi się tak samo, ale myślę, że warto spróbować :P  

Buźka :*
Copyright © 2016 nailsADHD , Blogger